Gimnastyka napletka


   Jestem mamą 16-miesięcznego Bartusia. Podczas badań kontrolnych lekarz zauważył, że synkowi nie schodzi napletek z żołędzi, i polecił ściągać go codziennie po kąpieli. Robię to, od kiedy synek skończył rok. Po trzech miesiącach zabiegów widać już całe ujście cewki moczowej, jednak nadal nie widać żołędzi. Tymczasem przeczytałam, żeby przez pierwsze lata w ogóle nie ruszać siusiaka, i przestraszyłam się, że mogę zrobić synkowi krzywdę. Wprawdzie nie wygląda na to, by te zabiegi go bolały, ale zauważyłam, że skóra jak gdyby się rozchodziła. Proszę o wyjaśnienie tej sprawy.


Zdania lekarzy są podzielone i nie ma ustalonych zaleceń w tej sprawie. Są kraje, gdzie rutynowo wykonuje się zabieg obrzezania, w innych puszcza wszystko na żywioł, w jeszcze innych – dąży do jak najszybszego odklejenia napletka. Moim zdaniem wystarczy, aby widoczne było ujście cewki moczowej – łatwiej wtedy o utrzymanie higieny, uniknięcie zewnętrznych zapaleń czy zakażeń układu moczowego. Temu właśnie służy rada, by przy kąpieli ściągać napletek. Można to robić jednak tylko wtedy, gdy mamy do czynienia z przyklejeniem napletka, a nie ze stulejką, która polega na tym, że napletek jest długi i wąski (wtedy często przy oddawaniu moczu tworzy się balonik, a o zobaczeniu ujścia cewki nie ma nawet mowy). Ściągać napletek należy bardzo delikatnie, żeby nie doszło do pękania skóry i bliznowatego zwężenia napletka. Wygląda na to, że w wypadku synka nie ma powodu do niepokoju.