Bakterie w stolcu


   Nasz syn Miłosz rok temu miał ostrą biegunkę, z powodu której znalazł się w szpitalu. Po wykonaniu posiewu stwierdzono u niego bakterie Escherichia coli i gronkowca złocistego. Leczenie antybiotykami przyniosło dobry skutek. Dwa tygodnie temu syn znowu złapał ostrą biegunkę. Tym razem posiew wykluczył coli, ale pojawiły się Pseudomonas i oczywiście gronkowiec. Znowu zwalczyliśmy biegunkę antybiotykiem. Co jednak robić dalej? Podejrzewamy, że chociaż synek czuje się już dobrze, nadal nosi w sobie te bakterie. Czy powinniśmy czekać, aż znowu zaatakują, i wtedy je leczyć, czy za wszelką cenę rozpocząć leczenie już teraz?


Myślę, że nie mają Państwo szczególnych powodów do obaw. Prawie nie ma dzieci (z moimi własnymi włącznie), które nie “zaliczyłyby” w swym życiu co najmniej jednej ostrej biegunki, niekiedy kończącej się w szpitalu pod kroplówką. Z reguły dożylne nawadnianie jest leczeniem wystarczającym i antybiotykoterapia jest zbędna. Bardzo często dziecko ma ostrą biegunkę wirusową, a posiew kału wykazuje bakterie, które wcale nie są przyczyną objawów. Trzeba pamiętać, że w naszych jelitach bytuje ok. 400 gatunków bakterii, a wśród nich – przejściowo lub na stałe – można znaleźć także bakterie zaliczane do chorobotwórczych. Nie znaczy to jednak, że muszą one być szkodliwe dla nosiciela. Kwestią problematyczną, choć dziś już nie do rozstrzygnięcia, pozostaje to, czy w przypadku obu biegunek syna konieczna była antybiotykoterapia. Być może nie. W każdym razie pragnę Panią uspokoić – naprawdę nie ma powodów do obaw, a zwłaszcza do rozpoczynania leczenia.