Rodzice

rodzice

Młodzi rodzice często zupełnie inaczej widzą te same sprawy. Psycholog wyjaśnia, czego zwykle dotyczą różnice i jak sobie z nimi radzić! W męskim świecie wszystko jest proste. Nasze działania mają jasno określony cel, staramy się kierować logiką (przynajmniej z założenia), a drugie, ukryte dno ma dla nas tylko walizka przemytnika. Nie ma się więc co dziwić, że czasem nie jesteśmy w stanie zrozumieć naszych lepszych połówek. One, szczególnie będąc w ciąży lub tuż po urodzeniu dziecka, częściej niż my kierują się emocjami. Każdy młody ojciec poczuje wiele razy, jak bardzo jego punkt widzenia różni się od tego, który ma żona. Postaram się pomóc ci zrozumieć choć niektóre niezwykłe zachowania, a nawet je polubić.


Ona zatraca się w detalach

Pierwszy szok, jak bardzo kobieta może się różnić od faceta, pojawić się może już na długo przed narodzinami dziecka. Choć może to brzmieć całkowicie niewiarygodnie, to nie zdziw się, jeśli przyszła mama będzie znała na pamięć nazwy kolorów tapicerki stosowanej przez portugalskiego producenta wózków dziecięcych. I to w pierwszym tygodniu ciąży albo nawet gdy… jest ona dopiero w planach. Poza tym, choćby twoja wybranka orientowała się w akcesoriach niemowlęcych lepiej niż sprzedawczyni w specjalistycznym sklepie, nie spodziewaj się, że ominie cię wspólne wybieranie wózka, fotelika, tapet, kocyków, ochraniaczy do łóżeczka, pasujących kolorystycznie lampek, podgrzewaczy itd. Odwiedzicie wszystkie markety w mieście i przez kilka miesięcy na służbowego maila dostawać będziesz linki do sklepów internetowych z akcesoriami dla niemowląt. Okazuje się, że opinia przyszłego taty w sprawach zakupowych jest ważna i brana pod uwagę. Pod jednym jednak warunkiem – musi być zbieżna z wyborem dokonanym przez przyszłą mamę. Ty zrobiłbyś te zakupy za jednym razem, w 20 minut, prawda? Cóż… Jeśli to dla twojej żony takie ważne, podaruj jej swój czas i uwagę podczas kompletowania wyprawki dla malucha. Da jej to poczucie, że już od początku oboje należycie dbacie o potomka.

Jest przekonana, że straciłeś słuch

Trudno czasem nie mieć wrażenia, że matki naszych dzieci są pewne, iż mężczyzna zostając ojcem, nagle głuchnie. Przekazują nam instrukcje dotyczące czynności związanych z pielęgnacją i opieką nad malcem co najmniej kilka, kilkanaście razy dziennie. Słyszymy więc “…i pamiętaj!”, po którym to zwrocie następuje powtórka opisu dowolnej czynności rodzicielskiej – od sposobu założenia pampersa, po metodę wiązania jesiennej czapeczki. Powtarzanie “instrukcji obsługi” malucha to prawdopodobnie sposób na to, by samej nic nie zapomnieć. Dlatego nie irytuj się, tylko pomyśl: jaką ona musi mieć słabą pamięć…

Traktuje cię jak dziecko

W podświadomości młodych mam drzemie przekonanie, że zostając ojcami, zakres odpowiedzialności i zdolności przewidywania dostosowujemy do maluszka i – w najlepszym przypadku – prezentujemy go na takim samym jak on poziomie. Ich zdaniem zatem nigdy nie wiadomo, czy będziemy wspólnie z rocznym elektrykiem potajemnie rozkręcać kontakty przy pomocy szydełek. Jesteśmy też podejrzewani o to, że zajmiemy się śledzeniem w tv kolejnych sukcesów naszych piłkarzy, podczas gdy maluch zajadać będzie czarną pastę do butów. Skąd takie lęki? Kobiety czują taki strach o potomstwo, że nie dowierzają nikomu, iż dobrze się nim zaopiekuje. Ale pociesz się, sobie samym też podobno nie ufają. Dlatego podwójnie kontrolują innych…

Zawsze tak lepiej…

Wydawać się może, że nie ma ludzi nieomylnych. Ta zasada nie znajduje jednak zastosowania w przypadku młodych mam. Chyba każda bowiem ma głęboko zakorzenione przekonanie, że orientuje się najlepiej ze wszystkich, we wszystkich bez wyjątku sprawach związanych z wychowaniem, pielęgnacją, a także w czymkolwiek, co w jakikolwiek sposób wiąże się z jej dzieckiem. Uwaga! Wszelkie próby podważania matczynej intuicji są surowo karane. Jeżeli mama stwierdzi, że na taką pogodę dziecko musi mieć ciepłą czapkę, ale nie powinno mieć skarpetek, to tak ma być i tyle. Niewykluczone, że matczyna intuicja wkroczy bez litości także na teren, wydawałoby się, bezpieczny, czyli na pierwszy rzut oka “męski” – okazać się może, że facet tak naprawdę nie wie, jak powinno się skręcić łóżeczko czy zamontować fotelik samochodowy. Jeżeli przyjmiesz do wiadomości, że u podłoża części “wytycznych”, jakie dostajesz, nie leży doświadczenie a nawet logika (bo pierwsze skrzypce gra tu macierzyński instynkt), to będzie ci łatwiej.

Wszędzie widzi bałagan i bakterie

Facet nie powinien dyskutować z kobietą nad znaczeniem słów “brud” i “bałagan”, bo to najlepszy przykład na to, jak różnie rozumieć można pewne pojęcia. Mamy od dnia pojawienia się malca wprowadzają jeszcze wyższe rygory higieniczne. Sterylizacja butelek, wyparzanie talerzyków, prasowanie (prawie niewymiętych) ubranek… Rozmowy o tym nic nie dadzą. Tu może pomóc tylko brak czasu i sił oraz przekonanie się, że brud (czyli wróg) nie zabija, tylko nam towarzyszy.