Piersi pełne mleka


   Symbol macierzyństwa i atrybut kobiecości. Małe czy duże, okrągłe lub sterczące, stanowią ozdobę twojego ciała, kojarzą się z miłością, ciepłem i wodzą mężczyzn na pokuszenie. To twoje piersi. Najpierw nie możesz się ich doczekać. Biegasz do lustra, stajesz profilem i sprawdzasz, czy odrobinę urosły. Kiedy wreszcie zarysowują się pod bluzką, jesteś nimi trochę zawstydzona. Garbisz się, chcąc ukryć je w ramionach. W końcu uświadamiasz sobie, że biust to twój wielki atut i zaczynasz być z niego naprawdę dumna. Ale w życiu kobiety przychodzi też taki czas, że chociaż piersi są wyjątkowo okazałe i wyglądają niezwykle ponętnie, kojarzą się głównie… z jedzeniem. To oczywiście okres karmienia. Twoim biustem rządzą wtedy dwie siły: hormony i maleńki, ciągle głodny „ssak”. Chociaż wytwarzaniem pokarmu i karmieniem piersią kieruje sama natura, możesz mieć wrażenie, że właśnie o tobie zapomniała. Mimo pełnej koncentracji i sporego wysiłku twoje pierwsze próby karmienia kończą się bolącymi, poranionymi brodawkami. Dzielnie próbujesz odciągnąć pokarm i po długich bojach zbierasz zaledwie łyżeczkę. Ale mija kilka dni i ze zdziwieniem zauważasz, że mleko wypływa zupełnie swobodnie. I to nie tylko w czasie karmienia maleństwa. Wystarczy, że o nim pomyślisz, a już na bluzce pojawiają się dwie mokre plamy. Niestety, również na spacerze albo – co gorsza – na proszonym obiedzie. I jeszcze do tego wszystkiego sen z powiek spędza ci wizja zdeformowanego, zwiotczałego biustu.
   Dlatego teraz szczególnie troskliwie powinnaś zadbać o piersi. Bardzo ważne jest bowiem, by dobrze wykonały swoje podstawowe zadanie – wykarmiły dziecko – ale też nie przysparzały ci dodatkowych dolegliwości po porodzie.

Co to jest nawał pokarmu? Jak sobie z nim radzić?
   Problem ten zwykle pojawia się w pierwszych dobach po porodzie. Może być np. wynikiem zbyt późnego przystawienia noworodka do piersi (zdarza się, że po raz pierwszy można to zrobić dopiero po 24, czasem 36 godzinach od porodu). W ciągu kilku godzin piersi stają się obrzmiałe, twarde jak kamienie. Masz uczucie, że zaraz eksplodują. Powinnaś wtedy jak najczęściej przystawiać dziecko. Im więcej będzie ssało, tym szybciej pozbędziesz się problemu. Czasem noworodek nie może prawidłowo uchwycić brodawki, bo piersi są zbyt napęczniałe. Dlatego najpierw spróbuj ręką odciągnąć trochę pokarmu i dopiero potem podaj maleństwu pierś. Jeśli to nie pomoże, zastosuj chłodny okład: złożoną kilkakrotnie gazę zmocz zimną wodą i na kilka minut przyłóż do piersi. Możesz też wejść pod prysznic i polewając piersi ciepłą wodą, bardzo delikatnie je masować, okrężnymi ruchami w kierunku brodawek. Obrzmienie zwykle ustępuje w ciągu kilkunastu godzin.

Kilka razy miałam zastój pokarmu. Co jest jego przyczyną?
   Objawia się on w postaci guzka (zgrubienia) w piersi. Powstaje, gdy zatka się jeden z kanałów mlecznych. Dzieje się tak np., jeśli przystawiasz dziecko do piersi w ten sam sposób podczas każdego karmienia. Maluch ssąc, odciąga pokarm ciągle z tych samy kanałów, a inne zaczynają się blokować. Karmiąc, zmieniaj więc pozycję, by usta dziecka za każdym razem chwytały pierś nieco inaczej. Gdy malec zacznie ssać, delikatnie masuj zgrubiałe miejsce. W ten sposób zostaną pobudzone zablokowane kanaliki i dziecko ściągnie zgromadzony w nich pokarm. Wtedy guzek, który utworzył się w wyniku zastoju pokarmu, znika bez śladu, jeśli jednak po nakarmieniu dziecka guzek nie zniknął, najlepiej pokazać go lekarzowi.

Odkąd karmię, ciągle chce mi się pić, zwłaszcza gdy dziecko zaczyna ssać. Czy to normalny objawy?
   Zwiększone pragnienie to rzeczywiście typowa reakcja organizmu na laktację. W ciągu doby kobieta produkuje około litra pokarmu i o tyle wzrasta jej zapotrzebowanie na płyny. Dlatego powinnaś pamiętać, aby w ciągu dnia wypić dodatkowy litr np. niegazowanej wody mineralnej, herbatek ziołowych lub owocowych, naturalnych soków z owoców lub warzyw. Większość karmiących mam zna to uczucie: jeśli tylko zaczynają karmić, natychmiast dopada je ogromne pragnienie. Bądź na nie przygotowana i przed każdym karmieniem postaw pod ręką szklankę z ulubionym napojem.

Kuzynka, która wcześniej została mamą, opowiadała mi o cierpieniach, jakie sprawiały jej poranione w czasie karmienia brodawki. Czy ja też muszę się tego obawiać?
   Popękane, pogryzione, często nawet krwawiące brodawki to naprawdę przykre doświadczenie. Chociaż specjaliści od laktacji twierdzą, że przy prawidłowym przystawianiu dziecka do piersi taki problem nie powinien wystąpić, to jednak młode matki wiedzą swoje. Na ogól każda walczy z poranionymi brodawkami przynajmniej dwa razy w okresie karmienia piersią. Pierwszy raz zwykle na samym początku, kiedy rzeczywiście nie opanowała jeszcze do perfekcji tej sztuki. Często także dziecko nie radzi sobie ze ssaniem – małe dziąsła potrafią boleśnie zacisnąć się na sutku. Drugi raz brodawki są narażone na zranienie, gdy u dziecka pojawiają się pierwsze ząbki. Niemowlę wypróbowuje nowy nabytek i koi swędzące dziąsła na maminej piersi.

Mam bardzo poranione brodawki. Nie przerwałam karmienia, ale sprawia mi ono ból. Co robić?
   Przede wszystkim nie rezygnuj z karmienia. Nie będzie to łatwe, ale postaraj się przetrzymać ten dzień lub dwa. Najbardziej bolesny jest moment, gdy dziecko chwyta pierś. Potem, kiedy ssie, już tak nie cierpisz. Mimo wszystko spróbuj przed karmieniem odprężyć się (np. włącz jakąś przyjemną muzykę lub weź ciepły prysznic). Jeśli mama jest rozluźniona i zrelaksowana, mleko zaczyna wypływać niemal spontanicznie. Wówczas dziecko nie musi natarczywie ssać piersi i mocniej uciskać brodawki. Pierwsza pomoc w sytuacji poranionych brodawek to także zmiana pozycji w czasie karmienia (brodawka uciskana jest w różnych miejscach), smarowanie ich własnym mlekiem (ma właściwości bakteriobójcze) i możliwie częste wietrzenie piersi. Najlepiej wówczas w ogóle zrezygnować ze stanika, zasłonić w domu okna i chodzić z odsłoniętym biustem. Ale według naszych mam najskuteczniejsze, zwłaszcza przy mocno popękanych brodawkach, okazują się specjalne maści i kremy, np. bepanthen czy alantan plus. Są one bezpieczne dla dziecka, pozwalają karmić niemal bezpośrednio po posmarowaniu piersi i można je kupić bez recepty w każdej aptece. Nie używaj natomiast wazeliny, nie myj piersi mydłem, nie przecieraj spirytusem.

Koleżanki ostrzegały mnie, że popękane brodawki mogą być przyczyną zapalenia sutka. Czy to prawda?
   Istotnie. O poranione brodawki należy bardzo dbać, starać się szybko je wygoić i skrupulatnie przestrzegać zasad higieny. Popękany naskórek to otwarte wrota dla bakterii, które mogą wywołać zapalenie sutka. Objawia się ono zwykle zaczerwienieniem piersi i obecnością twardych, bolesnych guzków. Towarzyszy temu temperatura stale podwyższona do 38-39°C. Wszelkie próby opróżnienia piersi są wówczas nieskuteczne, w takiej sytuacji pomóc może podanie donosowo oksytocyny. Jeśli poprawa nie nastąpi, lekarz zaleci antybiotyk. Kiedy doszło do zapalenia sutka, ale pokarm nie zmienił się, to nawet przy gorączce matka nie musi odstawiać dziecka od piersi. Jeśli jednak pojawi się ropny pokarm lub lekarz stwierdzi ropień sutka, laktację hamuje się farmakologicznie. Ropnie leczy się wyłącznie chirurgicznie, w znieczuleniu ogólnym poprzez nacięcie i zdrenowanie jamy ropnia.

Czy to prawda, że karmienie piersią zmniejsza ryzyko zachorowania na raka sutka?
   Najprawdopodobniej tak, choć nie zostało to udowodnione w wystarczający sposób. W przeprowadzonych ostatnio badaniach zaobserwowano, że wśród kobiet, które karmiły piersią rok i dłużej, było ok. 5 proc. mniej przypadków nowotworu sutka niż w grupie kobiet niekarmiących.

Czy karmienie piersią zwiększa u kobiet ryzyko odwapnienia kości, a w przyszłości wystąpienia osteoporozy?
   Wręcz przeciwnie! Karmienie piersią wpływa korzystnie na układ kostny kobiety. Laktacja rzeczywiście zwiększa zapotrzebowanie na wapń. Jeśli więc dieta matki nie dostarcza odpowiednich ilości tego pierwiastka, pobierany jest on z jej kości. Ale po okresie karmienia układ kostny kobiety odbudowuje się i staje się mocniejszy niż przed ciążą. Ten pozytywny efekt utrzymuje się nawet po menopauzie. Badania wykazują, że kobiety, które karmiły piersią, rzadziej chorują na osteoporozę. Nie martw się więc o swoje kości, tylko zadbaj, by teraz – kiedy karmisz dziecko piersią – nie zabrakło w twojej diecie produktów bogatych w wapń.

Czy karmienie piersią przyspiesza powrót do wagi sprzed ciąży?
   Tak, ale pod pewnymi warunkami. Przede wszystkim w okresie karmienia piersią nie powinnaś się objadać. Twój organizm potrzebuje wprawdzie więcej kalorii, ale na pewno nie z pizzy i batoników. Odżywiając się zdrowo i racjonalnie, możesz zapewnić mu właściwą ilość niezbędnych składników i nie przytyć. Po drugie, dopiero po kilku miesiącach karmienia twój organizm sięga do zapasów tłuszczu, potrzebnych do produkcji pokarmu, jakie zgromadził przez całą ciążę. Dlatego im dłużej karmisz, tym łatwiej tracisz zbędne kilogramy i szybciej wracasz do dawnej sylwetki.

Czy są herbatki ziołowe, które zwiększają produkcję pokarmu?
   W medycynie naturalnej uważa się, że niektóre zioła (np. koper, anyżek) wchodzące w skład tzw. herbatek laktacyjnych mogą pobudzać produkcję pokarmu. Jednak nie ma badań naukowych, które potwierdzałyby ten fakt. Prawdopodobnie działa tu następujący mechanizm: substancje aromatyczne z naparów ziołowych przenikają do pokarmu i powodują, że mleko nabiera innego, bardziej atrakcyjnego dla dziecka smaku.

Czy w okresie karmienia piersią mogę zaszczepić się przeciwko grypie, żółtaczce itp.?
   Kobieta karmiąca może zaszczepić się przeciwko grypie, może poddać się też innym szczepieniom. Wyjątek stanowi ospa. Ale zawsze, zanim zdecydujesz się poddać szczepieniu, poradź się swojego lekarza.

Czy palenie papierosów ma wpływ na laktację?
   Nikotyna i inne szkodliwe substancje zawarte w tytoniu przenikają do pokarmu i trują dziecko. Kobiety w ciąży i matki karmiące nie powinny palić. Jeśli jednak jesteś w takiej desperacji, że nawet rozważasz odstawienie dziecka od piersi, bo nałóg jest silniejszy, możesz sporadycznie zapalić. Najlepiej tuż po karmieniu, żeby twój organizm miał szansę choć tro¬chę oczyścić się ze szkodliwych substancji. Mniejszym złem będzie okazjonalne wypalenie papierosa niż pozbawienie dziecka najbardziej wartościowego pożywienia, jakim jest mleko matki. Jednak musisz być świadoma, że gdy palisz, twoje dziecko może gorzej oddychać, być bardziej niespokojne, płaczliwe. Stwierdzono też, że nikotyna zmniejsza ilość pokarmu. Dlatego dobrze się zastanów, nim sięgniesz po papierosa.

Czy mój pokarm zmieni smak, gdy zjem coś pikantnego lub napiję się piwa karmelowego?
   Większość tego, co matka zje oraz wypije, przedostaje się do pokarmu i może wpływać także na jego smak. Często dziecko odtrąca pierś, z której płynie „nowe” mleko, o zupełnie nieznanym smaku. Dlatego raczej unikaj ostrych przypraw oraz potraw i produktów o zdecydowa¬nych smakach. Pijąc piwo, chociażby karmelowe, pamiętaj, że to przede wszystkim alkohol! Okazjonalne wypicie pół szklanki piwa czy lampki czerwonego wina (najlepiej dopiero po nakarmieniu dziecka) nie powinno mu zaszkodzić. Lepiej jednak zaczekaj ze wznoszeniem toastów, aż odstawisz dziecko od piersi.

Jeśli młodą mamę złapie grypa lub zwykłe przeziębienie, czy powinna przestać karmić?
   Jest bardzo niewiele chorób, które zmuszają kobietę do zaprzestania karmienia. Jeśli jesteś przeziębiona, masz grypę lub jakieś dolegliwości ze strony układu pokarmowego, np. biegunkę, nie musisz przerywać karmienia piersią. Grypą czy przeziębieniem dziecko nie zarazi się za pośrednictwem twojego mleka. Wręcz przeciwnie – pokarm matki wzmacnia jego odporność. Chociaż może się zdarzyć, że maluch złapie infekcję przy innym kontakcie z tobą. Pamiętaj zatem, aby wówczas szczególnie przestrzegać higieny. Myj dokładnie ręce przed dotykaniem dziecka i jego rzeczy, a gdy kaszlesz i masz katar, zakładaj na twarz maseczkę ochronną.

Wiem, że można odciągać pokarm i w awaryjnych sytuacjach karmić nim dziecko z butelki. Jak długo wolno przechowywać takie mleko?
   To bardzo dobry sposób nie tylko w sytuacjach kryzysowych. Pozwoli ci złapać oddech, pójść – do fryzjera czy kosmetyczki. Gdy tylko laktacja się ustabilizuje (zwykle po około trzech miesiącach), trzymaj w zamrażarce kilka porcji swojego mleka. Ściągaj je przy okazji dłuższego snu dziecka lub gorszego apetytu. Nawet kilka łyżek zebranych dziennie da po tygodniu porcję wystarczającą, by nakarmić największego łakomczucha. Pokarm można bezpiecznie przechowywać 14 dni (w temp. -10°C) albo sześć miesięcy (w temp. -18°C). W temperaturze pokojowej mleko może stać do 12 godzin, w lodówce – 48 godzin.